Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1615 postów 408 komentarzy

wyszperane i otrzymane

Jacek - Zaglądam tu i ówdzie. Częściej oczywiście ówdzie. Czasem coś dostanę, ciekawsze rzeczy tu dam. ''Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart'' Na zdjęciu jest Janek, z którym 15 sierpnia byliśmy pod Krzyżem.

Niestosowności w liturgii – satanistyczny gest

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Bezczelnie szybko, nachalnie i bezproblemowo znalazł sobie drogę do polskich kościołów i kaplic satanistyczny gest: wypinanie się tyłem do Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie

ttp://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11772&Itemid=46
http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com/2012/07/09/niestosownosci-w-liturgii-7-satanistyczny-gest 100_4341

Sacerdos Hyacinthus

=========================

„dicentes ligno: «Pater meus es tu» et lapidi: «Tu me genuisti».

 Verterunt ad me tergum et non faciem”.

„Ci, którzy mówią do drzewa: «Ty jesteś moim ojcem»,

 a do kamienia: «Ty mnie zrodziłeś»,

 do Mnie zaś obracają się plecami a nie twarzą”

  (Jr 2, 27).

 

Bezczelnie szybko, nachalnie i bezproblemowo znalazł sobie drogę do polskich kościołów i kaplic satanistyczny gest: wypinanie się tyłem do Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie. Takie zachowanie nie ma precedensu w historii Kościoła! Rozpowszechnia się gest kłaniania się do drzewa i do kamienia (pomijamy tutaj kwestię uprawnionych i należnych znaków rewerencji wobec konsekrowanego ołtarza z relikwiami, np. przez ucałowanie, co Kościół czyni od wieków).

Pan Jezus mówi prawdę: „Et ecce ego vobiscum sum omnibus diebus usque ad consummationem saeculi” „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20).

To słowo realizuje się w sposób najpełniejszy i najzupełniejszy w Najświętszym Sakramencie. Transsubstantiatio – przeistoczenie – podczas Mszy Świętej to istotowa przemiana: nie ma już chleba i wina, jest Ciało i Krew Chrystusa obecne vere, realiter, substantialiter – prawdziwie, rzeczywiście, substancjalnie.

Kościół zawsze otaczał najwyższym szacunkiem i czcią Eucharystię, Ciało i Krew Chrystusa. Już sama nazwa Sanctissimum Sacramentum – Najświętszy (!) Sakrament – odzwierciedla obiektywną rzeczywistość: hic est Deus – tutaj jest Bóg. Stąd Najświętszemu Sakramentowi oddawana jest cześć boska, najwyższy kult: cultus latriae.

Jednym z istotnych i integralnych elementów kultu jest zwrócenie się w kierunku Pana Jezusa, postawa klęcząca i przyklęknięcie – pełne szacunku, pokory, uniżenia przed majestatem Boga skrytym w Hostii tej. Klęczymy w momencie przeistoczenia, klęczymy przyjmując Komunię Świętą, klęczymy podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu, podczas adoracji wspólnej i prywatnej, przyklękamy kiedy wchodzimy do kościoła, przyklękamy kiedy wychodzimy z kościoła, przyklękamy kiedy przechodzimy przez środek kościoła.

Tu oto jesteśmy w samym centrum Kościoła. Tu oto jesteśmy w samym centrum spraw Kościoła. Tu oto jesteśmy w samym centrum życia Kościoła jako wspólnoty kultu, adoracji i czci wobec Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Króla.

I oto w tę delikatną dziedzinę, w tę centralną dziedzinę życia Kościoła wpływowe środowiska w ostatnich kilkudziesięciu latach nachalnie i bezczelnie wprowadziły zamęt i doprowadziły do umniejszenia czci wobec Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie. Ten destrukcyjny proces trwa nadal w najlepsze i wiele wskazuje na to, że jeśli nie postawimy uprawnionego katolickiego oporu – za wzorem Świętych! – staniemy się współwinni umniejszenia czci wobec Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie. Straszliwy grzech przeciwko czci Bożej! Destrukcja Kościoła. Destrukcja wiary katolickiej.

Ks. prałat Nicola Bux w niedawnym wywiadzie mówił: „W liturgii stracono wymiar wertykalny, podobnie zresztą, jak w etyce czy życiu społecznym. A zatem liturgia przestała być rozumiana jako prawo Boga do bycia czczonym tak, jak On sam to ustalił. I stała się naszą uzurpacją do swobodnego tworzenia kultu i sprawowania go według naszych zwyczajów. Jak mówił prorok Izajasz: zamieniliście mój kult na własny, sklecony z waszych zwyczajów. Liturgia stała się – jak pisał Papież, kiedy był jeszcze teologiem-kardynałem – swoistą formą rozrywki, spędzania wolnego czasu. (…)

Wielu pojęło reformę jako rewolucję. Czyli wszystko wywracamy do góry nogami, w centrum liturgii stawiamy człowieka zamiast Boga, człowieka ze swymi uzurpacjami, pragnieniami, a także z jego – trzeba to powiedzieć – nieodpartą wolą dominacji, zapominając przy tym, że główną postacią w liturgii jest kto inny: nasz Pan, Bóg. (…)

Tabernakulum, na co żali się wielu świeckich, chowa się do kąta, że nie można go w ogóle znaleźć, a w miejscu centralnym stawia się tron dla kapłana. Na to Sobór nigdy nie pozwolił. Doszło do tego na zasadzie stopniowych ustępstw: najpierw usunęliśmy z centralnego miejsca Pana Boga w Najświętszym Sakramencie, a Jego miejsce zajęliśmy my, duchowni. I to w okresie, gdy my, kapłani, nie mamy się czym chwalić. Będzie lepiej, jeśli pozostaniemy z boku, jak słudzy”.

Staliśmy się ateistami. Staliśmy się religijnymi egoistami. Ważniejsze dla nas jest nasze „ja”, nasze wspólnoty, nasze ucztowanie, nasze świętowanie, nasze klaskanie, nasze sprawy, nasze prawa, nasze powodzenie, nasze inicjatywy, nasze przedsięwzięcia, nasze pomysły, nasze przepisy i przepisiki, nasze ustalenia, nasze struktury, nasze środowiska, nasz dobrobyt, nasza ekologia, nasze bezpieczeństwo i co tam jeszcze. Sprawa czci wobec Pana Jezusa jest dzisiaj w Kościele marginalna! Człowiek i jego sprawy są nadmuchane do niebotycznych rozmiarów (o czym można się przekonać obserwując niektóre „celebracje” – czy jeszcze katolickie?), a cześć wobec Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie jest nieobecna lub zdawkowa, bądź traktowana skrajnie marginalnie. Bluźnierstwo i nadmuchana pycha!

W tym kontekście wskażmy tylko na jeden grzech umniejszenia czci wobec Pana Jezusa. Chodzi o zaprzestanie lub sprowadzenie do minimum praktyki klękania i przyklękania przed Najświętszym Sakramentem. Co gorsza: wypinanie się tyłem do Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie.

Tak się dzieje w Polsce w coraz większej ilości parafii! Ideologów nie brakuje – z mądrą miną bezczelnie indoktrynują wiernych, że tak powinno być. Nikt nie protestuje! Tak się ateizuje dzieci, młodzież, lektorów, ministrantów, wiernych. Antyduszpasterstwo! Prosta droga do ateizmu, do wykasowania powołań kapłańskich, do pustych kościołów.

W większości kościołów katolickich Tabernaculum jest umieszczone w centralnym miejscu, na środku, jako istotny element ołtarza, dobrze widoczne już przy wejściu do kościoła. Wieczna lampka – żywy, podtrzymywany z troską ogień! – przypomina o obecności Pana Jezusa i zagrzewa do oddawania Mu czci, do adoracji, do uniżenia się, do ugięcia kolan. Żaden człowiek choćby trochę wierzący, żaden człowiek o używalności rozumu nie będzie odwracał się tyłem bądź wypinał się tyłem do Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie.

W kościołach katolickich po Soborze Watykańskim II postawiono stoły, błędnie nazywane ołtarzami soborowymi. Błędnie, ponieważ sam Sobór ani w żadnym dokumencie, ani w żadnym sformułowaniu nie nakazywał, ani nawet nie sugerował odwracania kapłana tyłem do Pana Jezusa i stawiania stołów versus populum. Klasyczny układ pięknie ocalał w jasnogórskiej kaplicy!

Weźmy teraz sytuację praktyczną. Czas poza Mszą Świętą albo w czasie Liturgii Słowa podczas Mszy Świętej. Ktoś ze służby liturgicznej (ministrant, lektor) ma przejść z jednej strony prezbiterium na drugą. Idąc przez prezbiterium, ma po drodze Tabernaculum po jednej stronie a stół posoborowy po drugiej.

Powszechnie wprowadzaną i obowiązującą podczas Mszy Świętej modą staje się totalne ignorowanie Tabernaculum, w którym stale jest obecny Pan Jezus, a kłanianie się stołowi posoborowemu i ludziom. I oto mamy sytuację taką: kłaniając się stołowi posoborowemu jednocześnie wypina się tyłem do Tabernaculum, do Najświętszego Sakramentu. Satanistyczny gest!Czy nikt tego nie widzi?

Niedawno nasz Ojciec Święty Benedykt XVI przypomniał o Tabernaculum, przypomniał, że „w kościołach miejscem najświętszym jest to, w którym przechowuje się Eucharystię” (RV).

Pan Jezus na czas Mszy Świętej nie ulatnia się z Tabernaculum. I nie ma żadnego konfliktu obecności, o którym perorowali niektórzy liturgiści. Transsubstancjacja (przeistoczenie), która zachodzi podczas celebracji liturgicznej (actio), nie stoi w żadnym konflikcie z trwałą obecnością Pana Jezusa w Tabernaculum. Jakiż tu mógłby być konflikt? Przez wieki Kościół celebrował Mszę Świętą na ołtarzach, na których na stałe było umieszczone Tabernaculum. Tak się nadal dzieje, gdzieniegdzie. Przez wieki Kościół celebrował niektóre uroczyste Msze Święte przed wystawionym Najświętszym Sakramentem coram Sanctissimo. Nie było tu żadnego konfliktu obecności.

Gesty uszanowania, czci, pokory, uniżenia – do kogo przede wszystkim, do kogo najpierw, do kogo nieodzownie chcemy je kierować? Ołtarz czy stół posoborowy, z drewna bądź z kamienia, jest tylko przedmiotem. W Tabernaculum jest żywa OSOBA – NASZ PAN JEZUS CHRYSTUS. BÓG!

Dokąd więc chcemy kierować wyrazy najwyższego szacunku, czci, uniżenia?

Czy można pomyśleć, żeby człowiek mający choć odrobinę wiary i używalności rozumu do Pana Jezusa wypinał się tyłem?

Obyśmy nie należeli do tych, o których Słowo Boże mówi:

„Et non audierunt nec inclinaverunt aurem suam, sed abierunt in voluntatibus et in pravitate cordis sui mali factique sunt retrorsum et non in ante”.

  „Ale nie usłuchali ani nie chcieli słuchać i poszli według zatwardziałości swego przewrotnego serca; odwrócili się plecami, a nie twarzą” (Jr 7, 24).

Czas się obudzić. Czas budzić innych. Największym skarbem Kościoła jest Pan Jezus utajony w Najświętszym Sakramencie. Nie ma w Kościele ważniejszej sprawy, niż najwyższa troska o godne uczczenie Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie.

   „A kto się przejmuje Jego losem?” (Iz 53, 8).

 

KOMENTARZE

  • @Nathanel 21:40:11
    To doprawdy rewelacyjne odkrycie.
    Gdzie o tym mogę więcej przeczytać?
  • @autor
    Krotko; liturgia mszy sw. zostala finalnie zmieniona chyba za JPII lub nawet i troche wczesniej, wedlug kanonu protestanckiego. Rownie stalo sie z hymnami czy tez piesniami. W sumie czas ksiedza na odprawienie Mszy. sw. w Rzymskim Rycie zostal skroconym do 1/2 gdziny, w porownaniu do "spotkania ekumenicznego, eucharystii, spotkania wiernych" i innych podobnych banialukow, ktore zastapily obrzed Mszy sw. wraz z liturgia.
    Tak, Vaticanum II nie nakazalo wielu, wielu rzeczy, ale jego post factum wytyczne daly upust wielu, wielu "nowinkom".
  • @Nathanel 00:54:29
    Dziwne jest to co piszesz...
    Tutaj za myślenie w kategoriach Kościoła i jego dobra dostaje się bęcki i łatkę "wroga" Kościoła. Jak widzę Autor należy do tej uprzywilejowanej grupki, która ma licencję na krytykę...

    Dobry artykuł.
  • @autor
    Coraz więcej ludzi to czuje.

    Używałem prywatnie ostatnio nawet bardziej dosadnego określenia niż tyłem do Pana Jezusa.

    Jawi się też oczywista myśl że kapłan stojący cały czas przodem do wiernych rozprasza ich odrywa od skupienia w adorowaniu Boga.

    Tylko świeccy z uczciwymi duchownymi uratują Kościół.
  • Aoto bezpośrednie następstwa "radosnej twórczości"
    http://www.breviarium.blogspot.com/2014/02/odpowiedzi-na-ankiete-przedsynodalna.html
  • Nie dokładnie tak jak w tekście - częściowo błędne rozumowanie
    Drogi Autorze,

    W swoim rozumowaniu gubisz trochę rzeczy na początku dlatego wynik, do którego dochodzi jest obarczony błędem. Tak samo jak w matematyce, jeśli zaczynasz rozwiązywać zadanie i pominiesz lub zamienisz niektóre dane wejściowe do wynik masz błędny.
    Proponuje ci prześledzenie historii Kościoła, jego liturgii oraz rozwoju architektury na przestrzeni tych lat (pomińmy tu różnice kulturowe czy geograficzne – bo Afryka różni się od np. Włoch czy zimnej Finlandii - nieprawdaż).
    Otóż, w pierwotnym Kościele chrześcijanie spotykali się na „Łamaniu chleba” czyli na Eucharystii (z greckiego – dziękczynienie) i to sformułowanie było używane od końca I w. Powstała ona w wyniku tego iż łamaniu chleba towarzyszyła zawsze modlitwa dziękczynna. Słowo „Msza święta” – „missa” powstało ok. IV w i oznaczało sprawowanie Mszy Świętej w pełnym tego słowa znaczeniu jaki i sprawowanie liturgii godzin.
    W pierwotnym Kościele Eucharystię określano również formami: „Maranatha”, „W górę serca”, „Być z Panem”.
    Apostołowie i pierwsi chrześcijanie przez lata gromadzili się na modlitwie i łamaniu chleba. Brak źródeł mówiących o tym, jak dokładnie przebiegały te spotkania. Jedynie z Dziejów Apostolskich (np. 2,42.46; 20,7.11) wynika, że chrześcijanie:
    - trwali w nauce apostolskiej,
    - cechowała ich wspólnota braterska,
    - istotnym elementem ich liturgii było łamanie chleba.
    W opisie Ostatniej wieczerzy mam przedstawione te fakty, które dla Eucharystii są najistotniejsze. Zasadniczymi elementami są zatem:
    - chleb i kielich z winem,
    - dziękczynienie i błogosławieństwo,
    - łamanie chleba,
    - przemienienie chleba i wina,
    - podanie ich uczniom do spożycia .
    Zapewne przyznasz mi rację, że architektura miała na liturgię wielki wpływ, chyba większy niż wprowadzane rytuały, bo one raczej były wynikiem zmian architektonicznych. Jak pojedziesz w najstarsze historycznie zachowane miejsca (ruiny) kultury pierwszych chrześcijan to zobaczysz o co chodzi. Ci pierwsi w Rzymie gromadzili się w katakumbach (warto tam pójść i przeżyć Eucharystię tam odprawianą). Św. Jan osiadł w Efezie i tam możesz zobaczyć jak wygląda(ła) bazylika z tamtych czasów jak i dom, w którym mieszkała Najświętsza Maryja Panna. W ojczyźnie Jezusa było jeszcze inaczej. Wszystko zależało od lokalnej kultury, zagrożeń i rozwoju cywilizacji. Mamy to szczęście, że Kościół dbał od początku o liturgię i jej jedność bo gdyby nie to to byśmy mieli folklor (choć gdzieniegdzie niedouczeni go robią). Już w pierwotnym Kościele w budynkach sakralnych oddzielano miejsca, które służyły innym celom. Np. baptysterium było tak ważne, że stanowiło oddzielne duże pomieszczenie z sadzawką, w której się chrzciło neokatechumena. A on nie mógł uczestniczyć w Eucharystii wewnątrz świątyni dopóki nie został przyjęty do grona wiernych. W pierwszych wiekach po Łamaniu Chleba zbierało się pozostałości i zanosiło do domów, do tych co nie mogli uczestniczyć w Eucharystii. Dopiero na podstawie edyktu Konstantyna w 313 r. (edykt mediolański) ustanowiono zwyczaj trzymania Ciała Pańskiego w kościołach. I to było właśnie tabernakulum (z łac. namiot), które początkowo przechowywano w zakrystii a później przeobrażało się w odrębne kaplice z uwagi na możliwości adoracji Najświętszego Sakramentu. Dopiero w X i XI w. zaczęto tabernakulum umieszczać w ołtarzu. Ale to jak zobaczysz, dokąd wówczas dotarli chrześcijanie i jak się zmieniła architektura to zrozumiesz dokładniej. Wówczas nie było internetu, poczty czy nawet książek powszechnie dostępnych. Księgi były przepisywane przez zakonników a i za ich przyczyną roznosiły się różne zalecenia i trendy co do wystroju świątyń czy szat liturgicznych a skończywszy na zachowaniach liturgicznych. Lud nie był tak wyedukowany jak obecnie i różne dziwne (jak się na to patrzy z perspektywy czasu) gesty były po to, by prosty człowiek załapał co ma robić. Chrystus zapewne nie tego oczekiwał od swoich uczniów.
    Panujące przekonanie (niestety do dzisiaj ono w dużej mierze jest realizowane), że dla Boga to „zastaw się a postaw się” czyli buduj z przepychem i jak najwyżej, olbrzymią budowlę doprowadziło w kwiecie budownictwa sakralnego do pięknych budowli ale one tak prawdę mówiąc odchodziły od pierwotnego kościoła. Człowiek skupił się na formie zamiast na duchu sądząc, że forma uduchowi wszystkich. I tak wiek za wiekiem, że teraz mamy zabytki, co z tego, że piękne jak nie można w nich nic zrobić bo konserwator zabytków zabrania. Tak jest np. w mojej wiejskiej parafii, gdzie budowla ma 300 lat i aż prosi się by jedne czy drugie wymysły jakiegoś tam myśliciela (architekta czy budowlańca) wywalić bo nie służy to ani liturgii a nawet jej przeszkadza. Sobór Vaticanum Secundum jest umieszczony w konkretnym miejscu historii i rozwoju cywilizacji. Reforma liturgii oraz budowli sakralnych wprowadzona została w życie ale nie do końca, bo nawet teraz nie trzymają się jej wytycznym architekci, niektórzy prezbiterzy na katechetach, którzy uczą nasze dzieci kończąc. To skąd biedny wierny ma wiedzieć o pewnych rzeczach jak się tego nie podaje, nie realizuje. Całe szczęście, że liturgia jest od tego czasu w języku ojczystym, bo to przynajmniej zwiększa poziom zrozumienia wiary i liturgii.
    Ale wracając to tego odwracania się tyłem. Tyczy się tylko tych parafii, gdzie jest jeszcze Ołtarz przedsoborowy z tabernakulum a pomiędzy nim a ludem jest Ołtarz (tu uświadamiam Cię, OŁTARZ – bo jest zakonsekrowany i z relikwiami) – stół Ciała Pańskiego (odmienny od stołu Słowa Bożego – ambona). Jeśli proboszcz nie może umieścić gdzie indziej tabernakulum to ma częściowo problem, bo jest on tylko wtedy, gdzie jest bardzo mało miejsca np. na sedilię czy kredensję (ta pierwsza daje możliwość gdzie siąść a ta druga jest po to, by Ołtarz nie był graciarnią przed i po obrzędach Eucharystycznych Mszy świętej). Ale warto tu podać, że od pierwszych wieków kapłan prowadzący Łamanie Chleba występuje „In persona Christi” czyli i imieniu Chrystusa i jego mocą zamienia chleb i wino w Ciało i Krew Pańską – i to jest sedno Mszy Świętej. Bez tego nie było by możliwości przechowywania w tabernakulum. Tak więc to jest najważniejszy moment i sedno, dlaczego kapłan może stać tyłem do tabernakulum – bo przed nim jest CUD przemiany, który na naszych oczach się objawia. Jeśli chodzi o skłony czy przyklęknięcie to jak opisują dokumenty liturgiczne od początku Mszy św. najważniejszym miejscem ma być Ołtarz i przed nim się kłaniamy do momentu przeistoczenia. Po tym czasie przed nim się klęka aż do „puryfikacji” i zabrania z Ołtarza wszystkich resztek Komunii. Tyle w temacie klękania i ukłonów.
    A resztki chowa się do tabernakulum z bardzo prozaicznego powodu. Chodzi tu głównie o przechowywanie Komunii dla nagłych potrzeb (chorzy, umierający itp.) oraz przechowuje się Hostię do ewentualnej adoracji Najświętszego Sakramentu. Bez tego trzeba by na szybko odprawiać Eucharystię by zakonsekrować Ciało Pańskie. Przypomnij sobie liturgię Wielkiego Czwartku Wieczerzy Pańskiej oraz Wielkiego Piątku. W Wielki Piątek się nie sprawuje Mszy świętej a udziela się Komunii zakonsekrowanej w Wielki Czwartek – i tak jest od lat. Wówczas się tez konsekruje dodatkową Hostię, która będzie potem wystawiona w Grobie Pańskim. Po liturgii Wilkoczwartkowej gasi się wieczną lampkę i otwiera drzwi tabernakulum a Ciało Pańskie przenosi się do Ciemnicy czyli kaplicy adoracji.
    Mógłby napisać więcej z liturgiki oraz duchowości liturgicznej ale nie ma na to miejsca.

    Nie będę tu poruszał tematu, dlaczego nie przyjmujemy Komunii pod postaciami Ciała i Krwi, jak to Pan powiedział: „kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew” bo to raczej inny temat. A chyba byłby kłopot z przechowywaniem w tabernakulum Krwi Pańskiej – co nie?
    Zapraszam do lektury np. "Instrukcja Redemptionis Sacramentum"

    Z chrześcijańskim pozdrowieniem,
    PS. I pamiętaj, jeśli jesteś po Komunii to także jesteś tabernakulum bo Pan (jego Ciało) jest w Tobie. Czyli nie można do Ciebie się odwrócić d…?
  • @paw 21:55:59
    Bulla Quo Primum Tempore
    Ustanowienie Wiecznego Kanonu Mszy św.

    Konstytucja Apostolska Jego Świątobliwości Papieża św. Piusa V
    14 lipca 1570 r.

    Pius, Biskup, Sługa Sług Bożych
    Na wieczną rzeczy pamiątkę

    Do Naszych Czcigodnych Braci: Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów, Biskupów,
    i innych Miejscowych Ordynariuszy w Pokoju i Łączności ze Stolicą Apostolską

    Czcigodni Bracia, zdrowie i Błogosławieństwo Apostolskie!

    Po wyniesieniu Nas na tron apostolski, z zadowoleniem skoncentrowaliśmy Nasz umysł i energię, i skierowaliśmy wszystkie Nasze myśli na kwestię zachowania nieskazitelnym publicznego kultu Kościoła; i dołożyliśmy starań, z Bożą pomocą, wszelkimi środkami naszej władzy, do osiągnięcia tego celu.

    Zważywszy, iż, pośród innych dekretów Świętego Soboru Trydenckiego, powierzono nam również obowiązek zrewidowania i ponownego wydania świętych ksiąg, a mianowicie Katechizmu, Mszału i Brewiarza; i zważywszy, że z woli Bożej wydaliśmy Katechizm dla nauczania wiernych oraz gruntownie zrewidowany Brewiarz, następnie, dla właściwego wywiązania się z Boskiego Urzędu, aby Mszał i Brewiarz były w doskonałej harmonii, co jest prawe i właściwe (uznając, iż jest zupełnie stosownym, aby w Kościele był jeden tylko odpowiedni rodzaj psalmodii [melodii śpiewanego psalmu – przyp. tłum.] i jeden jedyny ryt odprawiania Mszy św.), uznaliśmy za konieczne natychmiast skierować Naszą uwagę na to, co jeszcze pozostało do zrobienia, a mianowicie, przeredagowanie Mszału tak szybko, jak to tylko możliwe.

    Postanowiliśmy więc przekazać to zadanie wybranemu komitetowi uczonych; a oni, porównując na każdym etapie swojej pracy i z najwyższą uwagą starożytne kodeksy z Naszej Watykańskiej Biblioteki oraz odpowiednie (oryginalne lub poprawione) kodeksy z innych źródeł, konsultując to ponadto z pismami uznanych starożytnych autorów, którzy zapisali nam w testamencie treści dotyczące odprawianych świętych rytów, odtworzyli w ten sposób sam Mszał w pierwotnej formie i rycie świętych Ojców. Gdy efekty tej pracy zostały poddane dokładnemu rozpatrzeniu, a następnie poprawieniu, wówczas My, po głębokim rozważeniu, nakazaliśmy, iż końcowy ich wynik będzie bezzwłocznie wydrukowany i wydany w Rzymie, tak aby wszyscy mogli cieszyć się owocami tej pracy: aby księża wiedzieli jakich modlitw używać, oraz jakich odtąd, przy odprawianiu Mszy św., rytów i ceremonii przestrzegać.

    Dlatego więc, aby wszyscy i wszędzie zaadaptowali i przestrzegali tego, co zostało im przekazane przez Święty Kościół Rzymski, Matkę i Nauczycielkę wszystkich innych Kościołów, będzie odtąd bezprawiem na zawsze w całym świecie chrześcijańskim śpiewanie albo recytowanie Mszy św. według formuły innej, niż ta przez Nas wydana; nakaz ten ma zastosowanie do wszystkich kościołów i kaplic, patriarchalnych, kolegialnych i parafialnych, świeckich bądź należących do zgromadzenia religijnego, czy to męskiego (włączając w to wojskowe) czy żeńskiego, w których Msze św. winny być śpiewane głośno w prezbiterium lub recytowane prywatnie, zgodnie z rytami i zwyczajami Kościoła Rzymskiego; ma to zastosowanie nawet wówczas, jeżeli wymienione kościoły zostały w jakikolwiek sposób zwolnione, czy to przez indult Stolicy Apostolskiej, czy przez zwyczaj, przywilej, lub nawet przez przysięgę lub zatwierdzenie Stolicy Apostolskiej, lub też jeżeli ich prawa i swobody były zagwarantowane w jakikolwiek inny sposób; zachowując tylko te, gdzie praktyka odprawiania Mszy św. w inny sposób była przyznana ponad 200 lat temu wraz z jednoczesnym utworzeniem i zatwierdzeniem kościoła przez Stolicę Apostolską, oraz te, które zachowały podobny zwyczaj nieprzerwanie przez okres nie mniej niż 200 lat; w których to przypadkach w żaden sposób nie odwołujemy ich ww. przywilejów lub zwyczajów. Mimo to, jeżeli ten Mszał, który uznaliśmy, iż jest godzien wydania, bardziej odpowiada tym ostatnim, niniejszym pozwalamy im na odprawianie Mszy św. zgodnie z tym rytem, pod warunkiem uzyskania zgody ich biskupa lub prałata, oraz całej kapituły, i niezależnie od innych warunków. Wszystkim innym ww. kościołom zakazuje się używania innych mszałów, które należy zupełnie i w całości wycofać; i przez tę obecną Konstytucję, która będzie mieć moc prawną po wsze czasy, nakazujemy i polecamy, pod groźbą kary Naszego gniewu, aby nic nie było dodane do Naszego nowo wydanego Mszału, nic tam pominięte, ani cokolwiek zmienione.

    W szczególności, nakazujemy każdemu patriarsze, administratorowi i innym osobom jakiejkolwiek kościelnej godności, choćby był to kardynał Świętego Kościoła Rzymskiego lub posiadacz jakiegokolwiek innego stopnia lub stanowiska, a nakazujemy im to na mocy świętego posłuszeństwa, aby śpiewali bądź recytowali Mszę św. zgodnie z rytem, sposobem i normą niniejszym przez Nas ustanowioną, a tym samym zaprzestali i całkowicie zaniechali wszystkich innych rubryk i rytów innych mszałów, niezależnie jak dawnych, do których przestrzegania byli przyzwyczajeni, i aby nie dopuszczali myśli o wprowadzaniu do odprawiania Mszy św. jakichkolwiek ceremonii lub recytowania jakichkolwiek innych modlitw, niż te zawarte w Mszale.

    Ponadto, na mocy treści niniejszego aktu i mocą Naszej Apostolskiej władzy, przyznajemy i uznajemy po wieczne czasy, że dla śpiewania bądź recytowania Mszy św. w jakimkolwiek kościele, bezwzględnie można posługiwać się tym Mszałem, bez jakichkolwiek skrupułów sumienia lub obawy o narażenie się na karę, sąd lub cenzurę, i że można go swobodnie i zgodnie z prawem używać. Żaden biskup, administrator, kanonik, kapelan lub inny ksiądz diecezjalny, lub zakonnik jakiegokolwiek zgromadzenia, jakkolwiek nie byłby tytułowany, nie może być zobowiązany do odprawiania Mszy św. w inny sposób, niż przez Nas polecono. Podobnie nakazujemy i oznajmiamy, iż nikt nie może być nakłaniany bądź zmuszany do zmieniania tego Mszału; a niniejsza Konstytucja nigdy nie może być unieważniona lub zmieniona, ale na zawsze pozostanie ważna, i będzie mieć moc prawną, pomimo wcześniejszych konstytucji lub edyktów zgromadzeń prowincjalnych bądź synodalnych, i pomimo zwyczajów ww. kościołów, ustanowionych bardzo dawnym lub odwiecznym nakazem, zachowując tylko zwyczaje mające ponad 200 lat.

    W konsekwencji, z Naszej woli i mocą tej samej władzy, zarządzamy, iż jeden miesiąc po opublikowaniu tej Naszej Konstytucji i Mszału, księża Kurii Rzymskiej będą zobowiązani do śpiewania bądź recytowania Mszy św. zgodnie z niniejszym; inni na południe od Alp, po trzech miesiącach; ci, którzy mieszkają za Alpami, po sześciu miesiącach lub tak szybko, jak tylko Mszał będzie dostępny.

    Ponadto, aby wymieniony Mszał był zachowany od skazy i utrzymany wolny od defektów i błędów, karą za nieprzestrzeganie niniejszego w przypadku wszystkich drukarń na obszarze bezpośrednio lub pośrednio podległym Nam, bądź Świętemu Kościołowi Rzymskiemu, będzie konfiskata ich książek i grzywna w wysokości 100 dukatów w złocie płatna ipso facto do Apostolskiego Skarbca. W przypadku siedziby w innych częściach świata, karą będzie ekskomunika latae sententiae i inne kary według Naszego uznania; i mocą Naszej Apostolskiej władzy i zgodnie z brzmieniem tego dokumentu, zarządzamy, iż nie wolno im ośmielić się, albo dopuścić myśli o wydrukowaniu, wydaniu lub sprzedaży, lub w jakikolwiek inny sposób przyczynić się do dostarczenia takich ksiąg, bez Naszego potwierdzenia i zgody, lub bez wyraźnej zgody Komisarza Apostolskiego dla wymienionych rejonów świata, który będzie w tym celu przez Nas wyznaczony. Każda z wymienionych drukarń musi otrzymać od ww. Komisarza Mszał standardowy, który będzie służyć jako wzorzec kolejnych kopii, które, gdy zostaną wykonane, muszą być porównane ze wzorcem i wiernie się z nim zgadzać, nie różniąc się w żaden sposób od pierwowzoru wydrukowanego w Rzymie.

    Ale, ponieważ trudno byłoby przesłać niniejszą Konstytucję do wszystkich części świata i powiadomić jednocześnie wszystkich zainteresowanych, zarządzamy, iż będzie ona, jak zwykle, rozwieszona na drzwiach Bazyliki Księcia Apostołów, na drzwiach Apostolskiej Kancelarii i na końcu Campo de’Fiori; ponadto nakazujemy, że drukowane kopie niniejszego dokumentu, potwierdzone przez notariusza i poświadczone pieczęcią funkcjonariusza kościelnego, będą posiadać tę samą niebudzącą wątpliwości ważność, gdziekolwiek w każdym kraju, który chciałby wystawić publicznie niniejszy Nasz tekst. Podobnie, nikomu nie wolno naruszyć lub nierozważnie zmienić tego tekstu Naszego zezwolenia, ustanowienia, nakazania, polecenia, skierowania, przyznania, indultu, deklaracji, woli, dekretu i zakazu. Ktokolwiek by ośmielił się tak uczynić, niech wie, iż naraża się na gniew Boga Wszechmogącego oraz błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła.

    Dan u Świętego Piotra w Rzymie, w roku tysiąc pięćset siedemdziesiątym Wcielenia Naszego Pana, dnia czternastego lipca, piątego roku Naszego Pontyfikatu.

    P. P. Pius V
  • @Ptasznik z Trotylu 23:25:00
    I właśnie.
    Tu chodziło o jedność Kościoła. Jedność w wierze i wyznawaniu. Sobory też to robiły a ostatni był Vaticanum Secundum.
    Jedność modlitwy to też jednakowość modlitw, którymi cały Kościół w danym dniu się modli. Dlatego Liturgia Godzin odmawiana w każdym krańcu ziemi w danym dniu jest taka sama (i w ramach danych stref czasowych o podobnych porach). Wyjątkiem są wspomnienia śeitych dotyczące tylko lokalnych wspólnot.
    Jedność wypływająca z modlitw Mszału Rzymskiego daje jedność Kościołowi wołania tym samym głosem.
    Za Instrukcją Redemptionis Sacramentum:
    51. Należy stosować tylko te Modlitwy eucharystyczne, które znajdują się w Mszale Rzymskim lub zostały prawnie zatwierdzone przez Stolicę Apostolską w okolicznościach i granicach przez nią określonych. „Nie można tolerować tego, że niektórzy kapłani uważają się za uprawnionych do układania modlitw eucharystycznych”129 lub zmieniają ich teksty zatwierdzone przez Kościół, czy też wprowadzają inne teksty prywatnego autorstwa.
    52. Wypowiadanie Modlitwy eucharystycznej, która ze swej natury jest szczytem całej celebracji, jest zarezerwowane kapłanowi na mocy właściwej mu władzy święceń. Dlatego nadużyciem jest czynienie tego w ten sposób, że niektóre fragmenty Modlitwy eucharystycznej są recytowane przez diakona, świeckiego posługującego w liturgii lub poszczególnego wiernego czy też wszystkich wiernych razem. Modlitwa eucharystyczna winna więc być w całości recytowana jedynie przez samego kapłana

    Tylko w jedności siła.
  • @paw 23:40:45
    //Tylko w jedności siła//.

    Reforma Liturgiczna wprowadzona po SWII zlikwidowała całkowicie łacinę jako język liturgii Mszy Świętej.
    Kto to zrobił i jakim prawem , skoro w dokumentach SWII nie ma do tego podstaw ?
    Głupota czy dywersja ? Tertium non datur.

    Przed tą "reformą" każdy ksiądz mógł "z marszu odprawić Mszę Świętą w dowolnym miejscu świata a każdy katolik mógł w dowolnym miejscu świata uczestniczyć we Mszy Świętej.

    Wraz z likwidacją łaciny Kościół , który był monolitem, podzielił się skutecznie i nieodwracalnie na tzw. kościoły lokalne.

    W jedności siła ?
  • @Ptasznik z Trotylu 00:30:30
    http://spiritolibero.neon24.pl/post/4395,sobor-watykanski-ii-kulisy
  • @paw 23:40:45
    To co tu zamieściłem to jest tekst napisany przez kapłana. Podałem adres jego strony. Kałan ten nie jest tak nowoczesny jak Ty. Może się jeszcze "rozwinie", ale wątpię.
    Tekst powyższy bardzo dobrze, a przede wszystkim z wielkim uczuciem i zrozumieniem, z Bojaźnią Bożą omawia sprawę. Jest znacznie lepszy od wszystkiego co na ten temat czytałem i pisałem. Jeśli tak niewiele z niego
    zrozumiałeś to znaczy, że masz za sobą kilka lat współczesnego seminarium. Jesteś jak ten kleryk, z którym niedawno rozmawiałem o tym że kapłani siadają tyłem do Ciała Chrystusa.
    W pewnym momencie facet wyskoczył:
    A gdzie jest napisane, że nie wolno siadać tyłem? A jak nie jest napisane, że nie wolno, to znaczy, że wolno!
    Wtedy usiadłem tyłem do niego. Nie wiem czy zrozumiał.

    Ja jestem z zawodu nauczycielem fizyki i wiem, że wszechświat jaki widzimy ma 46 miliardów lat świetlnych średnicy. Może jest większy. I przychodzę do Kościoła, bo tam jest osoba, która to wszystko stworzyła z niczego, ot tak. I widzę tam, że jakiś facet siada do tej osoby tyłem, no i szlag mnie trafia. Z tego powodu chodzę na mszę trydencką gdzie takiego chamstwa nie ma.

    Czy to takie skomplikowane? Czy rzeczywiście jedność jest od tego ważniejsza?

    Temat ten interesuje mnie od dawna i kilka tekstów napisałem o tym jak się zmienia architektura wnętrza kościołów. Starałem się też dotrzeć do źródeł, dokumentów Kościoła, pism soborowych. W dokumentach znalazłem tylko zezwolenia na pewne rzeczy. Nigdzie nie spotkałem zaleceń, nakazów zmuszających do tego co się dzieje. (Są przekazywane ustnie?)

    Co konkretnie?

    Nie wiem czy to można nazwać apostazją. Najbardziej mi pasuje określenie "pełzająca apostazja". Ponoć w trzeciej tajemnicy fatimskiej Matka Boża taką wielką apostazję zapowiada.

    Większość zmian jakie w Kościele po SW II zachodzą ma pewien wspólny mianownik. Ich istotę można określić jako stopniowe umniejszanie szacunku dla Ciała Chrystusa, dla Eucharystii. Nie trzeba się długo zastanawiać żeby taki wniosek wyciągnąć. Młodzi muszą zapytać starszych.
    Oczywiście skutkiem takiego działania będzie stopniowe odbieranie ludziom wiary. Paw jest dobrym przykładem, jest produktem tej celowej polityki. Sposób w jaki wyraża się o Eucharystii wskazuje na to, że raczej nie widzi w Hostii Ciała Chrystusa. W tabernakulum widzi on komunikanty.

    Można by pomyśleć, że nie mam racji mówiąc o "celowej polityce" lecz gdyby powodem przemian było tylko lenistwo, wygodnictwo i pycha "sług ołtarza", to nie byłoby zakazu sprawowania mszy trydenckiej, który dopiero niedawno został uchylony, a i tak tylko teoretycznie, bo znając praktykę (z opowiadań kapłanów) nadal obowiązuje prawie powszechnie. Reasumując (Po owocach ich poznacie) wygląda na to, że są w Kościele Rzymsko Katolickim siły działające przeciwko Jego podstawowej misji.
  • @Jacek 03:06:18
    Kto i dokąd nas prowadzi ? Czy to jest jeszcze Kosciół Katolicki
    Jestem przerażony faktem falszerstwa jakiego dopuścił się (niestety) JPII przy procesie beatyfikacyjnym Św. Edyty Stein.

    http://marucha.wordpress.com/2013/07/29/falszerstwo-przy-beatyfikacji-s-benedykty-edyty-stein/

    Cel nie uświęca środków a w tym przypadku każdy myślący człowiek może mieć uzasadnione wątpliwości nawet do do "świętości celu" jaki przyświecał JPII w tym szokujacym działaniu.

    Na to nie można zamykać oczu bo zginiemy.
  • @Ptasznik z Trotylu 00:30:30
    Instrukcja Redemptionis Sacramentum

    3. Należy rozumieć, że normy, które są zawarte w obecnej Instrukcji, odnoszą się do liturgii w obrządku rzymskim, oraz po dokonaniu koniecznych zmian, w pozostałych prawnie uznanych obrządkach Kościoła łacińskiego.

    112. Mszę świętą odprawia się w języku łacińskim albo w innym języku pod warunkiem użycia tekstów liturgicznych zatwierdzonych zgodnie z prawem. Z wyjątkiem Mszy świętych, które powinny być sprawowane w języku ojczystym zgodnie z rozkładem i czasem wyznaczonym dla nich przez władzę kościelną, wolno kapłanom w każdym czasie i miejscu sprawować Mszę świętą po łacinie.
    113. Kiedy Msza święta jest koncelebrowana przez wielu kapłanów, Modlitwę eucharystyczną należy odmówić w języku, który jest znany równocześnie wszystkim koncelebrującym kapłanom oraz zgromadzonemu ludowi. Kiedy się zdarzy, że wśród kapłanów są tacy, którzy nie znają języka celebracji, tak że nie mogą należycie odmówić przeznaczonych dla nich części Modlitwy eucharystycznej, niech nie koncelebrują, lecz raczej biorą udział w celebracji ubrani w strój chórowy, zgodnie z przepisami.

    Mi nie przeszkadza, jak byłem na Mszy św. w języku portugalskim, hiszpańskim, włoskim, niemieckim, angielskim, flamandzkim czy rosyjskim (mimo, że rozumiem część z tych języków). Jak jesteś świadomy tego co się dzieje na Ołtarzu to wystarczy do Twojego uświęcenia.
  • @Jacek 03:06:18
    Dla wyjaśnienia: nie jestem księdzem, nie byłem w seminarium duchownym (w sensie - klerykiem) bo w budynku tak - byłem. Jestem informatykiem. Ale od blisko 30 lat zaangażowany jestem w życie Kościoła a zwłaszcza lokalnego. Mam wychowanie liturgiczne wywodzące się z ONŻ oraz z wielu zajęć ze prowadzonych św.p. ks. Adaszkiem. Ty jesteś tym co przychodzi by siąść w ławce i przeżyć Mszę. Ja jestem tym, który się nieźle musi nagimnastykować, by tacy jak ty mogli ją przeżyć jak najlepiej. Jakbyś wszedł w to co trzeba zrobić, by tę liturgia wyglądała to byś nieco zmienił zdanie. No, chyba że byś był w wyidealizowanych warunkach, których nigdzie nie widziałem. Wszędzie jest coś, co wpływa na to, że musisz odstąpić od jakiś standardów i ustaleń.
    Dodam jeszcze takich kilka kwestii: Kościół to wspólnota ludzi i to ludzi grzesznych lecz dążących do świętości. I to ta natura grzeszna sprawia, że otaczają nas rzeczy niedoskonałe. Doskonale to będzie w Domu Pana, tu jesteśmy tylko przejściowo. Miałem swego czasu dostęp do tak starych rękopisów i dokumentów Kościoła (w pewnym opactwie Benedyktyńskim we Włoszech), że sam nie mogłem uwierzyć, iż je dotykam i oglądam. Mój znajomy, co mi je pokazywał, mówił że tyle tam jest informacji, o których świat nie słyszał, że włos się jeży. Ale na pociesznie powiedział mi, że mimo tego, mimo tych grzechów i niedoskonałości Kościół dalej istnieje i wzrasta. Pan jest w stanie z każdego, nawet najcięższego grzechu wyciągnąć i wyprowadzić dobro. Zobacz chociażby na św. Piotra, św. Pawła. Trzeba Mu tylko zaufać i dać się Mu prowadzić. Wsłuchiwać w Niego. I nie niszczyć ale budować.
    Jesteśmy jednym Ciałem więc ni mówmy, ze nam ręka czy noga niepotrzebna. Oczywiście jak to Pan mówi, jeśli ręka jest ci jest powodem do grzechy to lepiej ją odciąć niż grzesznym wejść do Królestwa Niebieskiego. Ale tu chodzi o odcięcie się od przyzwyczajenia do grzechu.
    A wracając do tego Twojego patrzenia czy można tyłem czy nie to mam proste pytania:
    Czy jak wychodzisz z kościoła to wychodzisz przodem czy tyłem (w którą stronę jesteś wówczas zwrócony)?
    Jaka odległość jest odległością graniczną do tego by uznać tabernakulum z Ciałem Pana za miejsce w którym pozycja ciała względem niego nie ma znaczenia?
    Czy w powyższej kwestii ma znaczenie kontakt wzrokowy czy odległość.
    Jako fizyk powinieneś nie mieć problemu z kwestiami odległość, granica czy kształt.
    Pozdrawiam
  • @paw 21:07:58
    //Instrukcja Redemptionis Sacramentum//

    No właśnie, "prawo powielaczowe"
    Na Soborze "Związkowi Reńskiemu" nie udało się przepchnąć najbardziej niszczących knotów (bo powstałby zbyt wielki huk) więc załatwili to po komunistycznemu, w mniejszym gronie.

    "Po owocach ich poznacie"

    Szanowny Pawiu,
    Przykro mi ale modernistyczny bełkot w stylu : "nie rozumiem ale to mi nie przeszkadza", do mnie nie przemawia.

    Marynarze się upili i na środku oceanu zaczęli obcinać maszty, wiercić dziury w poszyciu kadłuba i otwierć zawory denne.
    Z okrętu zrobili przeciekającą , monstrualną łajbę i krzyczą: "Płyniemy".

    LEX ORANDI LEX CREDENDI
    zrozumie Pan to za kilka lat kiedy zamiast Komunii Świętej świecka "szafarka" poda Panu jakiś wafelek a jak się Pan będzie chciał wyspowiadać to w konfesjonale natknie się Pan na psychologa (to się już dzieje).
    Msza odwołana bo ksiądz ma okres.
  • Człowiek na miejscu Boga ?
    http://przedsoborowy.blogspot.com/2014/02/wyprowadzic-sztandar.html
  • @paw 23:51:42
    Człowieku!
    Jako informatyk nie powinieneś mieć problemów z myśleniem.

    To co napisał poniżej Ptasznik to alegoryczny obraz dzisiejszego Kościoła.
    Również to co pisze Sacerdos Hyacinthus to nie tylko uczucia, ale i myśli, argumenty. Dlaczego to wszystko nie trafia? Odpowiedzi Twoje są obok tych zasadniczych kwestii.

    Mamy się Twym zdaniem zgadzać na jaskrawe chamstwo celebransów w stosunku do Ciała Chrystusa z tego powodu, że Bóg i tak sobie z nimi poradzi?

    Dziwaczna to logika. Jak z takim sposobem myślenia radzisz sobie w pracy nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Procesora nie da się okłamać? Bit może mieć tylko wartość 1 albo 0. Albo wierzysz w Boga Wszechmogącego, albo nie. W tym drugim przypadku możesz się rzeczywiście targować o odległości i inne "drobiazgi". (Obrzydliwa jest dla mnie końcówka Twego wpisu.)
    W tym drugim przypadku (to znaczy trzeba nie mieć wiary za grosz) można wpaść na pomysł aby tabernakulum schować gdzieś kącie kościoła. Jak to ma teraz wielokrotnie miejsce.

    Poczytaj sobie może jeszcze http://ewapolak-palkiewicz.pl/w-glebi-ducha-znacie-mnie-dokonczenie-zerwania-z-apostata

    Ale może najpierw zapytaj się sam siebie:
    Czy wierzysz?
    W co wierzysz?

    Może oprócz tego, że w kościele tak ciężko pracujesz pomodliłbyś się też czasem. Zwłaszcza do Ducha Świętego.
  • @Jacek 18:51:43
    Dziękuję Ci za rady ale je stosuję od dawna. I nie tylko w Kościele (tak dla wyprzedzania Twojego toku myślenia). Tobie natomiast proponuję sięgnięcie do Pisma Świętego ale całego. Przeczytaj historię zbawienia, od Starego po Nowy Testament. A żeby lepiej zrozumieć o co chodzi to weź sobie komentarze do Pisma Świętego - jest tego trochę na rynku. Albo znajdź gdzieś wspólnotę, która się spotyka na Lectio Divina. Porozmawiaj też z biblistami.
    Jeśli moja końcówka z poprzedniego wpisu wprowadziła Cię w obrzydzenie to znaczy, że w swojej zatwardziałości zatracasz poczucie realności obcowania z Świętym.
    W swojej krytyce i twierdzeniu stajesz wyżej niż Papież, który to jest głową Kościoła poprzez sukcesję apostolską. Tego nie zmienisz - jest namaszczony Duchem Świętym, tak samo biskupi i prezbiterzy. Może nie wszyscy słuchają tego Ducha ale cały czas stanowią oni Kościół - jak wcześniej powiedziałem - ludzi grzesznych.
    Jeśli Ty jesteś bez winy, to pierwszy rzuć kamień na tego co siada tyłem.
    W historii Kościoła różne dziwne rzeczy były robione co dopiero z perspektywy czasu można ocenić czy były dobre czy nie. Może teraz przyszedł czas żniwa i trzeba oddzielić ziarno od plew. Może teraz trzeba oczyszczenia w Kościele by znowu był mocny - miłością i wiarą - jak w pierwotnym Kościele.
    Szukaj co nas łączy a nie dzieli. Kościół dzielił się w historii i teraz tego żałujemy wszyscy, ci na wschodzie i zachodzie.
    A co powiesz o Prawosławiu - to oni twierdzą, że mają tę najprawdziwszą liturgię.
  • @Ptasznik z Trotylu 01:18:27
    Przykro mi ale modernistyczny bełkot w stylu : "nie rozumiem ale to mi nie przeszkadza", do mnie nie przemawia.

    Chyba nie zrozumiałeś sensu tego com napisał. Chciałem tylko pokazać, że jako Katolikowi, który rozumie sens Eucharystii a nie myśli o niebieskich migdałach czy ogląda sufit lub obrazy podczas Mszy świętej, uczestnictwo w tejże Eucharystii nie wymyka się z jej rozumienia.
    Eucharystia to:
    - Obrzędy wstępne (tak proste do zapamiętania, że wstydzić się powinien kto nie zna na pamięć wypowiadanych podstawowych kwestii)
    - Liturgia Słowa (tu zawsze czytam wcześniej co będzie podczas czytań - nie tylko za granicą ale i w kraju - to takie przygotowanie duchowe do liturgii) w tej części masz czytania, wyznanie wiary czyli Credo i modlitwę powszechną czyli wiernych
    - liturgia eucharystyczna (od przygotowania darów do doksologii)
    - obrzędy komunii (od Ojcze Nasz do modlitwy po komunii)
    - rozesłanie czyli obrzędy zakończenia
    Chyba najtrudniejsza była by tu część: liturgia eucharystyczna.
    Prefacji mamy sporo ale są one po prostu uroczystym dziękczynieniem za to co jest tematem (wspomnieniem) danego dnia. Sanctus to chyba się zna. Potem jest modlitwa eucharystyczna.
    W Mszale Rzymskim mamy pięć podstawowych z czego może sprawiać trudności z zapamiętaniu pierwsza czyli Kanon Rzymski. Najczęściej używana jest II lub III. Nic trudnego w zapamiętaniu - wspomnienie dnia, słowa konsekracji (słowa Jezusa z Pisma Świętego - powinny być wyryte na blachę) a potem wspomnienie i dziękczynienie z Kościół z Papieżem na czele i biskupami, za świętych, za zmarłych oraz wszystkich wierzących. I kończy się doksologią, którą potwierdzamy słowem AMEN - czyli niech się stanie (dziwią mnie ci co nie słuchają tego co wcześniej albo nie rozumieją a potem mówią AMEN).
    Jak można łatwo policzyć - Katolik powinien uczestniczyć we Mszy świętej w niedziele (ok. 52 w roku) i święta obowiązkowe (kilkanaście) co daje min. ok. 70 razy w roku. Przyjmijmy, że od bierzmowania (ok. 16 rok życia) powinien świadomiej uczestniczyć w Eucharystii. w wieku ok. 30 lat powinien uczestniczyć w ok. 1000 Mszach świętych.
    Dodatkowo cykl czytań dzieli się na:
    - niedzielne na rok A, B i C
    - w dni powszednie na I i II
    co daje co dwa lata te same czytania w dni powszednie i co trzy lata w niedziele.
    Zostając tylko przy niedzieli taki trzydziestolatek 1000 razy słyszał prawie to samo oraz ok 5 razy słyszał te same czytania.

    Daje do pewność, że jak podchodzisz przez te lata świadomie do Eucharystii to jak przyjdzie Ci uczestniczyć w niej odprawianej w innym języku to nie ma problemu ze skupieniem i z istotą Eucharystii.

    Niestety nie ma u nas zwyczaju przygotowań liturgicznych, głębszego jej poznawania dlatego tak duża część ludzi po tej godzinie nie pamięta co było mówione ale dokładnie pamięta jak był ubrany sąsiad albo dokładnie pamięta co mu się w trakcie Mszy przypominało czego jeszcze nie zrobił - znamy to, co?

    A wracając to łaciny, jako języka liturgicznego to jest on dalej uznawany za obowiązujący - nikt tego nie odwołał. Natomiast dopuszczono dla dobra wiernych odprawianie Mszy w języku ojczystym dla większego zrozumienia i przeżywania Mszy św. Ale człowiek nie chce chyba z własnej woli tego rozumieć. Tak więc łacina tu nie pomoże.
    Tyle w temacie - bo mało miejsca na szersze opisanie problemu.

    PS. Współczuję tym, którzy podczas Eucharystii mając uszy nie słuchają, mając oczy nie patrzą (np. patrzą w podłogę podczas konsekracji i ukazania), mając usta nie wypowiadają się (śpiew, odpowiedzi, wyznania, modlitwy). Ja doświadczyłem kiedyś prawdziwej wspólnoty w moim życiu i za to dziękuję Bogu i staram się mu odwdzięczyć pomagając innym w tym rozumieniu i przeżywaniu Eucharystii - na tyle ile mogę. Bóg mnie oceni jak stanę przed Nim po skończonej ziemskiej pielgrzymce.
  • @paw 22:24:07
    Dziękuję za pouczenie mnie ciemniaka o tym z jakich części się składa Msza Święta.

    Pouczenie bardzo "okrągłe", elegancko uprasowane i wygładzone, no dosłownie nie ma się o co potłuc czy skaleczyć i można takimi tekstami ciągnąć ze dwie, trzy godziny "we wspólnocie".

    Co z tego kiedy prawdy nie ma w Pańskich odpowiedziach, bo wszystkie idą mimo tematu (dziad o gruszce, baba o pietruszce) a to jest coś takiego jak nie patrzenie rozmówcy prosto w oczy.

    "W jedności siła" - jak Pan słusznie zauważył, jednak wolę jedność np. z Autorem tego artykułu bo jego wypowiedzi i poglądy nie są "obłe", co znaczy że w realu pewnie patrzy prosto w oczy swoim rozmówcom.

    Życzę Panu "siły w jedności" we "wspólnotach".
    "Wspólnot" teraz tyle że na pewno jakaś "jedność" "po linii i na bazie najnowszych wskazań" się znajdzie.

    Z Panem Bogiem.
  • JUŻ WIEM !!! PRZYPOMNIAŁEM SOBIE !!!
    Nie dawało mi to spokoju, skąd ja znam ten "okrągły" styl i tą umiejętność kluczenia wokół tematu i nieodpowiadania na pytania.

    Oto

    W moim batalionie zastępcą d-cy d/s politycznych był niejaki kpt. P.
    Pryncypialny, wierny aktualnej linii "mądrości etapu" i biegły w dialektyce, potrafił godzinami kluczyć wokół tematu, nie potrącając meritum a w unikaniu odpowiedzi na pytania był mistrzem.
    Wszyscy koledzy zgodnie twierdzili, że gdyby nałożyć mu koloratkę to mógłby być biskupem.

    Toteż szybko awansował na majora i szefa Sekcji Politycznej Pułku.


    Przy okazji stary kawał wojskowy:

    Pytanie : Czy może być sekcja gorsza od Sekcji Politycznej Pułku ?
    Odpowiedź: Tak. Sekcja zwłok.
  • @paw 22:24:07
    Wiele pytań i problemów facet elastycznie omija. Szkoda czasu na nowe wpisy. Powtarzam:

    Większość zmian jakie w Kościele po SW II zachodzą ma pewien wspólny mianownik. Ich istotę można określić jako stopniowe umniejszanie szacunku dla Ciała Chrystusa, dla Eucharystii. Nie trzeba się długo zastanawiać żeby taki wniosek wyciągnąć. Młodzi muszą zapytać starszych.
    Oczywiście skutkiem takiego działania będzie stopniowe odbieranie ludziom wiary. Paw jest dobrym przykładem, jest produktem tej celowej polityki. Sposób w jaki wyraża się o Eucharystii wskazuje na to, że raczej nie widzi w Hostii Ciała Chrystusa. W tabernakulum widzi on komunikanty.

    Można by pomyśleć, że nie mam racji mówiąc o "celowej polityce" lecz gdyby powodem przemian było tylko lenistwo, wygodnictwo i pycha "sług ołtarza", to nie byłoby zakazu sprawowania mszy trydenckiej, który dopiero niedawno został uchylony, a i tak tylko teoretycznie, bo znając praktykę (z opowiadań kapłanów) nadal obowiązuje prawie powszechnie. Reasumując (Po owocach ich poznacie) wygląda na to, że są w Kościele Rzymsko Katolickim siły działające przeciwko Jego podstawowej misji.
  • @paw 22:24:07
    Nie stawiam się ponad kimkolwiek. Po prostu mówię co myślę o nowej liturgii i jej efektach. Nawet nie własne zdanie, bo ta dyskusja jest pod tekstem napisanym przez księdza Jacka Bałembę już 7 w serii tekstów poświęconych niestosownościom w liturgii. Nawet Wiele zresztą już na ten temat napisano i powiedziano. O prawdziwą wiarę walczy Bractwo Świętego Piusa X http://www.piusx.org.pl/ .
    Niestety walkę tę toczyć musi przede wszystkim z urzędnikami Watykanu.
  • @Jacek 23:50:16
    Drogi bracie, nie będę z Tobą więcej polemizował, bo widzę, że trzeba Ci czasu by dorosnąć do pewnych rzeczy - niektórym to późno w życiu przychodzi.
    A dlaczego taką decyzję podejmuję:
    1) Wmawiasz mi, że omijam problemy i pytania - jest to Twoje błędne ocenianie mojej osoby, bo ani mnie nie znasz a to miejsce nie jest na rozwiązywanie problemów oraz szerokie poruszanie problemów.
    2) Jakim prawem osądzasz mnie, że jestem dobrym przykładem i produktem celowej polityki!!!!!!!!! (chodzi o odbieranie ludziom wiary - tak?) Kto Ci dał takie prawo i na jakiej podstawie to czynisz.
    3) Skąd wiesz jakie są owoce mojej wiary jeśli mnie nie znasz?
    4) Gwoździem do Twojej trumny jest stwierdzenie o mnie "Sposób w jaki wyraża się o Eucharystii wskazuje na to, że raczej nie widzi w Hostii Ciała Chrystusa. W tabernakulum widzi on komunikanty" - to mnie najbardziej zabolało (Chrystusa, którego w komunii ubóstwiam - tym bardziej). Za takie stwierdzenie dotyczące brata w wierze powinno się spowiadać. Nie wyobrażam sobie jak można przystąpić do Komunii św. po tak nikczemnym obrażaniu. To stwierdzenie godzi także w każdego kapłana (księdza i biskupa), który udzielał mi błogosławieństwa do każdorazowego sprawowania przeze mnie funkcji ceremoniarza liturgii.
    5) Mówisz półprawdy albo celowo niektóre sprawy pomijasz. Chociażby zobacz w ilu miejscach w Polsce możesz uczestniczyć (i to nie potajemnie) w liturgii w rycie trydenckim (http://sanctus.pl/index.php?podgrupa=167&doc=149). Zapraszam np. do Wrocławia "na piasek".

    Na dodatek Twoim zapiskom:
    - Mogę z Tobą porozmawiać także o pewnych wynaturzeniach w Bractwie Świętego Piusa X (akurat mam tam znajomego, który także był kiedyś ze mną ceremoniarzem - obecnie jest of we Francji) - ale chyba będzie to zbyt trudne dla Ciebie poruszanie trudnych kwestii
    - Jeśli się powołujesz na ks. Jacka Bałembę SDB to mogę Ci zakomunikować, że znam go osobiście. Współpracowałem z nim jakiś czas jak zaczynał swoje kapłańskie życie (po 9 latach seminarium salezjańskim). Potem po długiej przerwie, gdy on wykładał w tymże seminarium w Krakowie znowu się nasze drogi zeszły miałem okazję z nim trochę rozmawiać. Nie będę o nim tu pisał ani jaki on jest i jakie mam o nim zdanie. Ale chyba szkoda, że nie został pianistą (był lepszy od Jabłońskiego - chyba wiesz o kim piszę). Natomiast wielka szkoda jest, że wstąpił do zgromadzenia księży salezjanów a nie do innego, bo nie ma w nim ducha ks. Jana Bosko. Poczytaj o ks. Bosko to może się coś nauczysz jak się podchodzi do ludzi i do ich wiary. Bo na słowo "przepraszam" nie liczę.

    Niech ci Bóg błogosławi na dalsze życie,
    żegnam
  • @Jacek 23:37:28
    // Reasumując (Po owocach ich poznacie) wygląda na to, że są w Kościele Rzymsko Katolickim siły działające przeciwko Jego podstawowej misji.//

    Umniejszanie czci Jezusa Chrystusa muszą wprowadzać powoli i delikatnie, bo zbyt gwałtowne ruchy mogłyby spłoszyć wiernych i zbyt wielu mogłoby zacząć przeglądać na oczy.

    W ten "trend" wpisuje się nieudana likwidacja przez KEP zachowywania postu w Wigilię , czym nawet niektórzy niewierzący byli oburzeni ("bo tradycja"), czy niedawne dopuszczenie zabaw i wesel w piątki.
    To samo gdy chodzi o alergiczne reakcje KEP na sprawę Intronizacji.

    To wszystko ma - jak mi się wydaje - prowadzić do stopniowego zastąpienia Krzyża przez menorę a świadczy o tym fakt że wielu biskupów (ludzi przecież gruntownie wykształconych) "nie umie" rozróżnić pomiędzy mozaizmem czasów ewangelicznych a dzisiejszym judaizmem talmudycznym, który usiłują nam wcisnąć jako "starszego brata".
  • @Ptasznik z Trotylu 01:03:30
    >nie umie" rozróżnić pomiędzy mozaizmem czasów ewangelicznych a dzisiejszym judaizmem talmudycznym, który usiłują nam wcisnąć jako "starszego brata".

    A umiesz obronić odwrotną tezę, tę chrystusową?
  • @DelfInn 11:18:19
    Tu masz obronę:
    http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com/

    i nie zawracaj mi gitary cienkimi aluzyjkami ni w pięć ni w dziewięć.
  • @
    Ludzie, co wy tu za glupoty wypisujecie!!!

    Wezcie Pismo - spisane Slowo Boga do reki i CZYTAJCIE, i Zbawiciela o pomoc w zrozumiemiu blagajcie!!!

    DelfInnie, kiedy szatan tobie powiedzial, ze sie Maryji boi?
    I dlaczego klamcy-szatanowi uwierzyles, i publikujesz na twym blogu?
  • @Bara-bar 19:47:08
    No nie pamiętam...:) Ale to niedawno temu było :) A czemu Cię akurat czas ciekawi? ;-)

    PS co do czytania pisma - pełna zgoda :)))
  • @Ptasznik z Trotylu 19:09:06
    OK.
  • @paw 21:55:59
    Mnie w ogóle zastanawia larum podnoszone nad fomralnościami podczas gdy rzeczywistość skrzeczy. Ale to odrębny temat.
    Co do tabernakulum - w wielu starych kościołach (np. Mariacki w Krakowie) są umieszczone nie na ołtarzu a z boku (w Mariackim "na ścianie" nawy bocznej, przy specjalnym ołtarzu bocznym). Tak więc to nie współcześni wymyśłili owo "paskudztwo".
    A w naszym kościele ministranci przechodzą przed ołtarzem (tj. nie są tyłem do tabernakulum) i kłaniając się, oddają pokłon zarówno przed ołtarzem, jak i przed tabernakulum.
    Miejsce przewodnicenia jest z boku, tabernakulum jest w centrum. Ołtarz Słowa jest tez trochę z boku - nikt nie stoi tyłem do tabenrakulum.
    Nasz kościół jest posoborowy. Jak widać dało się. Tylko trzeba było chcieć? Może więc owo "d* ku tabernakulum" jest wyrazem lenistwa lub ciasnoty pomieszczeń a nie zaraz satanizmu.
  • To popadanie w faryzeizm.
    Panie Jacku lubię czasem poczytać ale ten tekst to jak napisałem w temacie.
    Jak wierni mają wychodzić z kościoła ? Przecież też się odwracają tyłkiem.
    Można by tak doszukiwać sie tych gestów bez końca.
    Miłość do Boga też nakazem , ustawą chciałby Pan załatwić ?
  • @Ptasznik z Trotylu 00:30:30
    "Głupota czy dywersja ? Tertium non datur.
    Przed tą "reformą" każdy ksiądz mógł "z marszu odprawić Mszę Świętą w dowolnym miejscu świata a każdy katolik mógł w dowolnym miejscu świata uczestniczyć we Mszy Świętej.
    Wraz z likwidacją łaciny Kościół , który był monolitem, podzielił się skutecznie i nieodwracalnie na tzw. kościoły lokalne."

    To nie prawda.
    Pierwsze zdanie mógłbym zastosować również do Ciebie.
    Nie rozumiem jak każdy katolik mógł w dowolnym miejscu uczestniczyć we mszy a teraz niby nie może.
    Jeśli nie znam meksykańskiego (hiszpańskiej) ani łaciny to różnicy mi to nie robi.
    Jeśli uczestniczę w Mszy Świętej po angielsku to równie dobrze rozumiem jak by była po polsku.
    Nie ma czegoś jak kościoły lokalne Msza Św. jest taka sama.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY

więcej