Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1615 postów 408 komentarzy

wyszperane i otrzymane

Jacek - Zaglądam tu i ówdzie. Częściej oczywiście ówdzie. Czasem coś dostanę, ciekawsze rzeczy tu dam. ''Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart'' Na zdjęciu jest Janek, z którym 15 sierpnia byliśmy pod Krzyżem.

Teologia klęczenia

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Trzy lata temu objąłem parafię pw. św. Rodziny na obrzeżach Lusaki w Lindzie. W tym roku po raz trzeci obchodziliśmy uroczystość Bożego Ciała.

 

za:

http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,1711,teologia-kleczenia.html

 

klekaj

 

 Teraz wszyscy klękali przed Najświętszym Sakramentem. Za pierwszym razem nie było to taki oczywiste. Widziałem u parafian opory i nie byłem ich wtedy w stanie zrozumieć.

 

Problem z procesją Bożego Ciała istnieje po obu stronach równika. W Liège w Belgii, gdzie po raz pierwszy w XIII w. pod wpływem wizji św. Julianny z Cornillon obchodzono święto Bożego Ciała, procesja z Najświętszym Sakramentem wyszła w tym roku na ulice ponownie po półwiecznej przerwie. Dokładnie pięćdziesiąt lat temu, pomimo 700-letniej tradycji, została zniesiona w imię błędnie rozumianej soborowej reformy Kościoła.

 

W Lindzie jeszcze kilka lat temu procesja odbywała się tylko wokół kościoła. Jeden stolik służył za przenosiny ołtarz. Wcześniej było chyba inaczej. W zakrystii znalazłem stary baldachim, który pamiętał prawdopodobnie czasy budowniczego kościoła w Lindzie (1987 r.), ks. Januarego Liberskiego, pierwszego polskiego misjonarza fideidonistę.

 

Gdzie leży problem? Wcześniej katolicy potrafili budować piękne ołtarze. Wkładali w to wiele wysiłku i energii. W niektórych miastach przygotowywano dywany z kwiatów na ulicach nawet na całej długości eucharystycznej procesji lub sypano kwiaty pod stopy kapłana niosącego monstrancję. Dlaczego nie robią tego dzisiaj? Są jeszcze takie miejsca na świecie, ale nie jest to już tak powszechna praktyka jak kiedyś.

 

Niektórzy twierdzą, że problem z procesją Bożego Ciała pojawił się wraz z wprowadzeniem przyjmowania Komunii świętej na stojąco. Kryje się za tym pewna logika. Jeden z parafian zadał mi kiedyś pytanie: „Dlaczego mamy klękać przed Najświętszym Sakramentem podczas procesji na ulicy, jeżeli nie czynimy tego przy przyjmowaniu Komunii świętej w kościele?”

 

Z całą pewnością najbardziej do zaniku pobożności eucharystycznej przyczyniły się nadużycia w sprawowaniu Eucharystii po II Soborze Watykańskim. Problem ten stał się na tyle poważny, że św. Jana Paweł II swoją ostatnią encyklikę, „Ecclesia de Eucharistia”,  poświęcił roli Eucharystii w życiu Kościoła. Na jego polecenie przygotowano także instrukcję „Redemptionis Sacramentum” o tym, co należy zachowywać, a czego unikać w związku z Najświętszą Eucharystią.

 

Instrukcja jasno stwierdza, że nie wolno samym wiernym brać konsekrowanego Chleba ani kielicha Krwi Pańskiej (RS 94). Ten rodzaj „samoobsługi” istnieje jednak w wielu wspólnotach zakonnych na świecie. Dlaczego? Z jednej strony za wcieleniem w życie tego zwyczaju kryje się chęć wprowadzenia do wspólnoty zakonnej atmosfery równości i nie pokazywania zewnętrznych oznak różnic w czasie sprawowania Eucharystii, które wynikają ze święceń kapłańskich. Ale taki sposób myślenia jest konsekwencją błędnego rozumienia kapłaństwa hierarchicznego, które nie jest tylko jakimś tylko „produktem” powszechnego kapłaństwa wiernych, ale różni się od niego co do istoty. Czy istota kapłaństwa służebnego nie wyraża się najbardziej w tym pokornym geście dawania przez kapłana tego, co sam otrzymał jako dar?

 

W naszej zachodniej kulturze zanika tradycyjne pojęcie kościelnego sacrum. Pojawia się inne. Przybiera nową formę i kształt. To „nowe sacrum” nie potrzebuje już zinstytucjonalizowanych i zorganizowanych religii. Ale dlaczego problem z procesją Bożego Ciała pojawia się w młodym Kościele w Zambii? Przyczyn jest wiele. Prawdopodobnie jednym z nich jest brak postawy klęczącej przy przyjmowaniu Komunii świętej. Tego nauczyli Zambijczyków misjonarze. Do tego dochodzi ogromny wpływ niezależnych kościołów afrykańskich, które powstają wyniku dzielenia się wspólnot protestanckich, gdzie ta forma modlitwy nie istnieje.

 

Wynika to także z błędnego przekonania, że postawa klęcząca pochodzi z Europy i jest ona obca kulturze afrykańskiej. Benedykt XVI, jeszcze jako kard. Raztzinger , w „Duchu liturgii” (2000) pokazuje, że postawa klęcząca pochodzi z Biblii i bliblijnego poznania Boga. Papież wykazuje, że klękanie nie jest formą inkulturacji istniejących zwyczajów, lecz wyrazem kultury chrześcijańskiej, której zadaniem jest przemiana innych kultur, z którymi wchodzi ona w kontakt, w oparciu o nowe, głębsze poznanie i doświadczenie Boga.

 

Jest jeszcze inny czynnik, który jest chyba główną przyczyną braku eucharystycznej pobożności w tej części Zambii, gdzie obecnie pracuję. Słowo „tajemnica” nie pojawia się ani razu w mszale przetłumaczonym na język cziczewa. Aklamacja po słowach konsekracji „Oto wielka tajemnica wiary” została przetłumaczona jako „Wychwalajmy zbawcze dzieła” (Tiyamike nchito zotipulumutsa). Takie tłumaczenie odbiega zupełnie od oryginału i nie wyraża zachwytu nad substancjalną przemianą chleba i wina w Ciało i Krew Pana Jezusa, która przerasta nasze myśli i może być przyjęta tylko w wierze.

 

Słowo „tajemnica” w listach Pawłowach, które stanowią podstawę do zrozumienia pojęcia tejemnicy-misterium, jest zawsze przetłumaczone jako sekret (chinsinsi). Ale  Bóg nie ma sekretów. On niczego przed nami nie zakrywa. To my nie jesteśmy w stanie Jego pojąć. Bóg pozostaje tajemnicą, gdyż dla naszego ludzkiego umysłu jest niepojęty. Liturgii zambijskiej brakuje ciągle pojęcia tajemnicy-misterium. Był może opór przed wprowadzeniem obcego terminu, ale nawet w języku angielskim słowo „mystery” jest zapożyczone z języka greckiego.

 

Tajemnica nie jest jedynym teologicznym terminem, który nie pojawia się w mszale w języku cziczewa. Tłumacz nie widzi np. zupełnie różnicy pomiędzy pojęciem odkupienia i zbawienia. Słowo „Odkupiciel” jest prawie zawsze przetłumaczone jako „Zbawiciel”.

 

Jest wiele przyczyn, które składają się na brak eucharystycznej pobożności w starych i młodych kościołach. Jedną z nich jest brak postawy klęczącej. Sekret świętości zaczyna się od uniżenia się przed Panem Bogiem.

 

W Lindzie w ubiegłym roku wprowadziliśmy całodzienną adorację w pierwsze czwartki miesiąca. Adoracja Najświętszego Sakramentu wchodzi powoli do liturgicznego kalendarza w Lindzie. Pierwszym większym nabytkiem na nowej parafii była duża monstrancja, której nie było wcześniej na wyposażeniu miejscowej zakrystii.

 

Liturgia składa się z wiele elementów, które tworzą logiczną całość. Brakuje dzisiaj kogoś, to potrafiłby to wszystko z teologicznego punktu widzenia uporządkować. Wprowadzanie zmian w liturgii w jednym miejscu pociąga za sobą zmiany w innym. Czy to tylko przypadek? Chyba nie. Stosowana w liturgii zasada „lex orandi – lex credendi” (prawo modlitwy jest prawem wiary) oznacza nie tylko, że wierzymy tak, jak się modlimy, ale także modlimy się tak, jak wierzymy.

 

Klęczenie jest znakiem, który wyraża naszą postawę wobec nieskończonej tajemnicy Boga. Ma w sobie jeszcze inną moc przekazu. Klęcząc w Lindzie przed Najświętszym Sakramentem obok parafialnego ogrodnika i stróża, nie muszę już im później niczego wyjaśniać.

 

W domu formacyjnym werbistów w Lusace, gdzie mieszkam, nie ma klęczników w domowej kaplicy. Za każdym razem kiedy tam wchodzę, czuję, że czegoś mi brakuje.

 

———

 

Ks. Jacek Gniadek SVD – misjonarz ze Zgromadzenia Słowa Bożego, doktor teologii moralnej, obecnie ewangelizuje w Zambii. Publikuje na stronie www.jacekgniadek.com

 

KOMENTARZE

  • Bezbożność to nie pobożność.
    Jak wielu Polaków czyta Pismo Święte?
    Jak wielu księży czyta i zna Pismo Święte?
    Co do własnego zaangażowania każdy sam może sobie odpowiedzieć.
    Natomiast jeżeli nie przebywasz z innym człowiekiem 24 godziny na dobę, to wydawać się może, że wydawanie opinii na temat tego drugiego człowieka jest niemożliwe. A jednak!

    Skutecznym biblijnym weryfikatorem są owoce, efekty życia danego człowieka.
    Jak zweryfikować podejście każdego księdza do bałwochwalstwa, do jego znajomości Pisma Świętego? Wystarczy zdefiniować czym jest bałwochwalstwo, a następnie popatrzyć na księży; co robią, co mówią odnośnie bałwochwalstwa.

    Nieprawdopodobną kontrowersją jest drugie przykazanie z Pisma Świętego w pełnym brzmieniu:
    „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, bo Ja Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który za nieprawość ojców karze synów do trzeciego i czwartego pokolenia, tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysięcznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.” IIMojż.20,4-6.

    Każdy myślący człowiek, gdy przeczyta to drugie z przykazań, to właściwie nie trzeba mu tłumaczyć że wszelkie kulty figur i obrazów są zabronione przez Boga. Ale dla księży to przykazanie jest zakryte. I nie tylko jest ono zakryte dla księży, ale zakrywają je przed członkami kościoła.


    Kuriozum Księgi Barucha.

    „Odpis listu wysłanego przez Jeremiasza do tych, którzy jako niewolnicy mieli być uprowadzeni przez króla babilońskiego do Babilonu, by im oznajmić, co mu Bóg polecił.
    Z powodu grzechów, jakie popełniliście przeciw Bogu, będziecie uprowadzeni w niewolę do Babilonu przez króla babilońskiego, Nabuchodonozora. Gdy już wejdziecie do Babilonu, pozostaniecie tam przez wiele lat, na długi czas, aż do siódmego pokolenia. Potem wyprowadzę was stamtąd w pokoju.

    Oto ujrzycie w Babilonie niesionych na ramionach bogów ze srebra, złota i drewna, którzy bojaźń wzbudzać będą w poganach. Uważajcie więc, byście się nie upodobnili do cudzoziemców i by was nie ogarnęła bojaźń przed tymi bogami.
    Kiedy zobaczycie tłum, który idąc przed i za nimi, cześć oddawać im będzie, powiedzcie sobie w myśli: Tobie należy się cześć, o Panie! Mój bowiem anioł jest z wami i on sam szuka dusz waszych. Rzemieślnik wygładził język tych bogów, sami zaś, pozłoceni i posrebrzeni, są oszustwem i nie mogą mówić. Jak pannie, która kocha się w strojach, oni robią wieńce na głowy swoich bogów. Zdarza się, że
    kapłani kradną złoto i srebro swoim bogom o obracają na własne potrzeby, dają je też nierządnicom spod [tego samego] dachu.

    Ubierają w szaty, jak ludzi, bogów srebrnych, złotych i drewnianych, którzy nie mogą się obronić przed rdzą i robakami. Gdy odziewają ich w szkarłatne szaty, ścierają z ich twarzy kurz świątyni, który w wielkiej obfitości na nich osiada.
    Ten trzyma berło jakby jaki rządca kraju, ale nie może zabić, jeśliby ktoś przeciw niemu wykroczył. Ów trzyma w prawicy miecz i siekierę, ale nie obroni siebie w czasie wojny ani przed złodziejami. Dlatego jasną jest rzeczą, że nie są bogami; więc się ich nie bójcie!
    Jak naczynie stłuczone staje się dla człowieka bezużyteczne, tak się rzecz ma z ich bogami, umieszczonymi w świątyniach. Oczy mają pełne kurzu unoszącego się spod nóg przechodniów. Jak za tym, co obraził króla, dokoła zamyka się dziedzińce, jako za skazanym na śmierć, tak kapłani obwarowują świątynie drzwiami, zamkami i zasuwami, aby nie zostali ograbieni przez złodziei.
    Światła zapalają, i to więcej niż sami potrzebują, a żadnego ci bogowie ujrzeć nie mogą. Są oni jak belka w domu: wnętrze ich jak powiadają, jest stoczone przez robactwo, wychodzące z ziemi, pożera ich wraz
    z szatami, a oni tego nie czują.
    Oblicze mają czarne od dymu unoszącego się ze świątyni. Na ich ciała i głowy siadają nietoperze, jaskółki i [inne] ptaki; tak samo koty po nich łażą. Stąd poznajecie, że nie są bogami, dlatego się ich nie bójcie. Złoto, którym dla ozdoby są pokryci, nie będzie błyszczeć, jeśli ktoś śniedzi z niego nie zetrze.
    Ani nie czuli oni, kiedy ich odlano. I chociażby byli kupieni nie wiedzieć za jak wielką cenę, nie ma w nich ducha.
    Ponieważ nie mają nóg, na ramionach muszą być noszeni, pokazując w ten sposób ludziom swą nicość. Muszą się też czuć zawstydzeni ich czciciele tym, że gdy któryś z nich przypadkiem upadnie, to go sami podnoszą. Jeżeli zaś ktoś go prosto postawi, nie może poruszyć się sam, a jeżeli będzie nachylony, prosto nie stanie. Dlatego jak przed zmarłymi stawia się im dary. Kapłani ofiary bogom składane sprzedają na własne potrzeby, podobnie ich żony peklują dla siebie mięso z ofiar, a nie dają z nich ani biednemu, ani choremu.
    Kobiety ich w okresie słabości miesięcznej oraz po połogu dotykają ofiar. Stąd wiecie, że nie są bogami, i nie bójcie się ich. Jakżeż ich nazwać bogami? Przecież kobiety składają ofiary bogom srebrnym, złotym i drewnianym.
    Kapłani siedzą w świątyniach z rozdartymi płaszczami, z ogolonymi brodami i czaszkami, z nienakrytymi głowami. Ryczą i krzyczą przed bogami swymi, jak to niektórzy czynią na stypie. Kapłani biorą szaty bogów i przyodziewają nimi swoje żony i dzieci. A Jeśli [tym bogom] ktoś zrobi coś dobrego albo coś złego, nie mają możności za to odpłacić. Nie mogą też dać ani bogactw, ani miedziaków. Jeśliby ktoś jakiś ślub złożył, a nie dotrzymał go, nie będą tego dochodzić. Człowieka nie wyrwą śmierci ani też nie wybawią słabego z ręki mocnego. Niewidomemu wzroku nie przywrócą ani nie pomogą uciśnionemu. Nad wdową się nie ulitują ani też nie będą dobrodziejami sierot. Bogowie drewniani, pozłacani i posrebrzani mogą być przyrównani do kamieni wydobytych z gór, a tych, którzy im cześć oddają, spotka hańba.
    Jakże więc można myśleć o nich, że są bogami, albo ich tak nazywać? Nadto. Sami Chaldejczycy ich znieważają: gdy zobaczą jakiegoś niemego, który nie może mówić, przynoszą Bela, prosząc, by go obdarzył mową, jakby on mógł ich usłyszeć. A nie mogą pojąć, że takich bogów należy porzucić; do tego stopnia rozumu nie mają. Kobiety opasane sznurami siedzą przy drogach, palą otręby jak kadzidło. Skoro którejś z nich udało się przespać z kimś z przechodzących, to natrząsa się z sąsiadki, że nie była tak zaszczycona jak ona i że jej sznur nie został przerwany. Wszystko, co się dla tych bogów czyni, jest oszustwem. Jakże więc można sądzić lub mówić, że to są bogowie?
    Rzemieślnicy i złotnicy zrobili ich – niczym innym nie są, tylko tym, czym oni chcieli, aby byli. Sami rzemieślnicy nie dożyli długich lat, jakże więc ich wytwory mają być bogami? Pozostawili więc swoim potomkom hańbę i oszustwo. Kiedy przyjdzie czas wojny i klęski, wówczas kapłani naradzają się, gdzie ukryć się wraz z tymi bogami. Jakże więc nie pojąć tego, że nie są bogami ci, którzy nie mogą zachować siebie od wojny i klęsk?
    Dlatego niech będzie wiadomo, że rzeczy drewniane, pozłacane i posrebrzane są oszustwem. Wszystkie narody i wszyscy królowie niech wiedzą, że nie są one bogami, ale dziełem rąk ludzkich i żadnego działania Bożego w nich nie ma. Któż więc nie pozna, że nie są bogami? Żadnego króla mad krajem nie postawią ani deszczu nie ześlą ludziom. Spraw ich nie rozsądzą ani nie uwolnią skrzywdzonego, będąc bezsilni jak wrony między niebem a ziemię. Kiedy pożar wybuchnie w świątyni bogów drewnianych, pozłacanych i posrebrzanych, kapłani ich uciekają i ocalają się, a oni sami w środku palą się jak belki. Nie mogą oprzeć się ani królowi, ani nieprzyjacielowi. Jakże więc może się komuś wydawać albo może ktoś myśleć, że są bogami? Bogowie drewniani, posrebrzani i pozłacani ani przed złodziejami, ani przed rozbójnikami nie mogą się obronić, którzy jako silniejsi od nich zabierają im złoto, srebro i ubranie, co jest na nich, i odchodzą, a oni nie mogą obronić siebie. Dlatego lepiej jest być królem, który może pokazać swe męstwo, albo pożytecznym w domu naczyniem, którym posługuje się właściciel, niż tymi fałszywymi bogami; albo bramą domu, która ochrania wszystko, co jest w nim, niż tymi fałszywymi bogami; albo kolumną drewnianą w pałacu królewskim niż tymi fałszywymi bogami.
    Słońce, księżyc i gwiazdy, które świecą i otrzymały zadanie, by były pożyteczne, chętnie okazują posłuszeństwo. Podobnie i błyskawica, kiedy zabłyśnie, jest piękna dla wzroku. Dlatego też i wiatr
    wieje w każdym miejscu. Podobnie i chmury, kiedy otrzymają od Boga polecenie, by przelatywać nad ziemią, wykonują nakaz; także i piorun z wysoka zesłany, aby niszczyć góry i lasy, wykonuje polecenie.
    A ci ani wyglądem, ani siłą nie dadzą się [z nimi] porównać. Stąd wcale nie należy mniemać, że są oni bogami, ani ich tak nazywać nie mogą bowiem ani karać, ani dobrze czynić ludziom. Skoro więc wiecie, że nie są bogami, nie bójcie się ich! Nie złorzeczą oni ani nie błogosławią królom. Poganom znaków na niebie nie ukażą, nie błyszczą jak słońce ani nie świecą jak księżyc. Zwierzęta są od nich mocniejsze, mogą bowiem uciec do kryjówki i tak pomóc sobie.
    W żaden sposób nie stwierdziliśmy, że są bogami, dlatego się ich nie bójcie!
    Jak strach na wróble na grządce ogórków, który przed niczym nie strzeże, są ich bogowie drewniani, pozłacani i posrebrzani. Podobnie można przyrównać ich do bogów drewnianych, pozłacanych i posrebrzanych do krzaka cierniowego w ogrodzie, na którym siada każdy ptak, albo do trupa porzuconego w ciemnościach.
    Z purpury i bisiorów, które na nich butwieją, poznajecie, że nie są bogami.
    Na koniec oni sami będą stoczeni [przez robactwo] i staną się przedmiotem hańby w kraju. Przeto lepszy jest człowiek sprawiedliwy, który nie posiada bożków, będzie bowiem daleko od hańby.”
    Ks. Barucha 6,1-72.

    Na czym polega paradoks Księgi Barucha?
    Księgi tej jak i innych tzw. Ksiąg wtórokanonicznych nie ma w Bibliach wydawanych przez kościoły typu protestanckiego. Gdyby ta księga została umieszczona w Bibliach protestantów, kościołów ewangelicznych, to możnaby oskarżać tamte kościoły że umieściły ją w Piśmie Świętym, aby móc czepiać się Rzymskich katolików. Jednak jakimś dziwnym trafem znalazła się ona w Piśmie Świętym mającym imprimatur Kościoła Rzymsko-katolickiego. Pomimo, że we wstępie do Księgi Barucha redakcja napisała: „kanon hebrajski ksiąg świętych jej nie znał.” „Księga Barucha stanowi jedno z siedmiu pism wtórokanonicznych Starego Testamentu.” A więc wg autorów Tysiąclatki ta i pozostałe 6 ksiąg wtórokanonicznych nie są równoważne z pozostałymi księgami Biblii, a mimo to była zachęta do jej czytania ze strony kardynała Stefana Wyszyńskiego a także papieża Karola Wojtyły. Tylko czy razem z zachętą do czytania jest nakłanianie do przestrzegania Słowa, czy raczej polecane teksty są lekceważone przez samych zachęcaczy?
    Co w tej Księdze wyczytaliśmy i jak w odniesieniu do jej przesłania traktować kapłanów, którzy ją lekceważą, a na dodatek propagują nieposłuszeństwo własnemu Pismu Świętemu?

    Pismo Święte mówi, że Bóg jest Duchem. A więc jeżeli jest Duchem, to próba kultu czegokolwiek, poza Bogiem jest bałwochwalstwem. A Słowo mówi jednoznacznie:

    „Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego.” IKor.6,9-10.

    Czy wiesz już czym jest bałwochwalstwo? Jeżeli nie, to zapytaj się swojego tzw. duchownego, zapytaj się na lekcji religii, sprawdź czy czasem w twoim kościele nie praktykuje się bałwochwalstwa jako pobożności. Bo taka niby pobożność prowadzi do piekła. Zrób to dla własnego dobra i dla dobra twojej rodziny, dla dobra kościoła, którego jesteś członkiem.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY

więcej